Kolejna rodzinna wycieczka górska, a tym razem za cel obraliśmy sobie Wielką Rycerzową. Wybraliśmy szlak prowadzący z Soblówki. Zainteresowanie tym szlakiem w sobotę było całkiem spore - my przyjechaliśmy w okolice kościoła w Soblówce ok. godz. 9 i już stosunkowo ciężko było zaparkować. Wybraliśmy trasę żółtym szlakiem.
Na początku szlaku przechodzimy przez mostek i idziemy asfaltową drogą, aż dochodzimy do małego potoku, gdzie kończy się już asfalt. Sama trasa wyasfaltowaną drogą zajmuje nam około 20, może 25 minut. Mimo że to początek trasy to trzeba przyznać, że droga jest dość mocno nachylona. Warto zwrócić uwagę, że w Soblówce można zacząć trasę również innymi szlakami - między innymi czarnym. My jednak wybraliśmy żółty ze względu na widoki, a schodziliśmy właśnie czarnym, który jest dość łagodny.
Idąc spokojnym tempem docieramy do dużej polany. Tam spotykamy rozwidlenie - można iść nadal żółtym szlakiem do schroniska PTTK na Rycerzowej, albo zmienić kierunek i udać się zielonym szlakiem. Wybieramy tę drugą opcję, bo przemierzając polanę czekają na nas ładne widoki. Po przejściu polany kolejny drogowskaz, tym razem kawałek czerwonego szlaku i wychodzimy wprost na Halę Rycerzową, gdzie znajduje się schronisko PTTK. Stamtąd już bardzo blisko na szczyt, czeka na nas jedynie ostatnie, mocno strome podejście. Samo wejście od schroniska to jednak około 10-15 minut do szczytu.
Po zejściu ze szczytu robimy dłuższą przerwę w schronisku i zamawiamy legendarne ponoć racuchy. I faktycznie są przepyszne, a porcje bardzo duże. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość, bo kolejka do schroniska w sobotę była bardzo duża, czas oczekiwania na posiłek wynosił w naszym przypadku ok. 1-1,5 godziny. Na drogę powrotną wybieramy czarny szlak, który jest dość łagodny i prowadzi także do Soblówki, gdzie zaparkowaliśmy samochód. Cała trasa z długą przerwą w schronisku zajęła nam ok. 5-6 godzin.