Na początku lat 2000 blogi w Polsce (i nie tylko w Polsce) były bardzo popularne. Bo w zasadzie było to jedyne miejsce (poza forami), gdzie można podzielić się swoimi przemyśleniami, czy twórczością. O Naszej-Klasie (pamiętacie jeszcze?), Facebooku czy Instagramie mogliśmy jeszcze pomarzyć, bo Zuckerberg w 2000 roku miał dopiero 16 lat. Czy w 2026 roku blog jeszcze ma sens? Moim zdaniem tak.

Nudny ten Facebook

Przez lata Facebook mocno się zmieniał. Początkowo bardzo angażował, bo przecież skupiał w jednym miejscu wszystkich naszych znajomych, nieważne jak daleko mieszkali. Wciągał (i wciąga nadal) – to fakt. Tylko czy ciągle jest miejscem, gdzie warto dzielić się przemyśleniami? Odnoszę wrażenie, że nie. Liczba postów, zdjęć, viralowych filmów, czy bezwartościowych informacji jest już tak ogromna, że Facebook… zaczynać nudzić. Męczące są także algorytmy, które decydują za nas co mamy oglądać. Nie zastanawialiście się czasami, czemu rzadko wyświetlają wam się posty z jakiegoś fanpage, który lubicie?

Sam decyduję co fotografuję

Jestem też znudzony rywalizacją o publiczność. Nie chcę wpisywać się w algorytmy mediów społecznościowych, które mówią mi jakie zdjęcia mam robić, w jakich proporcjach, z jakimi kolorami i o której godzinie mają być dodane na fanpage, aby trafić do większego grona odbiorców. Nie chcę też, aby Facebook czy Instagram wymuszały na mnie coraz większą częstotliwość publikacji. Szanuję swojego odbiorcę – nie będę „wrzucał” na siłę bezwartościowych treści dla większej liczby lajków, czy followersów. Nie chcę się z wami dzielić zdjęciami mojej prywatnej codzienności (naprawdę kogoś by obchodziło co jem?) Sorry, Facebooku i Instagramie – nie będziecie decydować o tym jak mam fotografować i jak mam coś pokazywać.

A ja nie mam reklam

Nie zgadzam się też z tym, żeby moje zdjęcia czy wpisy żyły najwyżej przez kilkanaście dni, a następnie znikały w czeluściach sociali i nie można było się do nich dokopać. Nie zgadzam się też z tym, żeby o popularności moich treści decydowało wykupienie reklamy na Facebooku.

Hej chcesz coś z Avonu?

Czy to oznacza, że całkowicie zrezygnuję z mediów społecznościowych? Nie. Powiedzmy sobie szczerze – to nierealne liczyć na to, że strona internetowa jak osobny byt będzie żyła swoim życiem. Byłbym naiwny myśląc, że bez podrzucania linków w social mediach będzie odwiedzana „sama z siebie”. Natomiast chciałbym, żeby to właśnie tutaj, na mojej stronie internetowej i blogu w głównej mierze pojawiały się nowe zdjęcia, wpisy o tematyce fotograficznej. Wszystko w jednym miejscu. Nie trzeba się przekopywać, czy oglądać głupich reklam.

Co to będzie, co to będzie

Na koniec – chciałbym, żeby w zakładce blog pojawiały się co jakiś czas treści fotograficzne, ale nie tylko zdjęcia. Czasem informacje o konkursach, może mój komentarz (a uleję czasem żółci, a co!), może również porady dla osób, które zaczynają fotografować, a może także polecajki albumów fotograficznych. Jak to powiedział niegdyś polski piłkarz: we will see what the time will tell.
Do góry